- Gdzie jest
Natsu?! – Lucy weszła do budynku gildii z wyraźnym oburzeniem – Romeo, nie
widziałeś go tutaj?
- Jakoś parę minut temu. Pokręcił się trochę przy tablicy ogłoszeń, po czym wybiegł podekscytowany bez żadnych wyjaśnień, nie czekając nawet na Happy’ego. Może ty coś wiesz?
- Jakoś parę minut temu. Pokręcił się trochę przy tablicy ogłoszeń, po czym wybiegł podekscytowany bez żadnych wyjaśnień, nie czekając nawet na Happy’ego. Może ty coś wiesz?
- Skąd niby,
jak ostatnim razem widziałam go na grzbiecie Atlas Flame’a? No cóż, poszukam go
dalej. - Nie miała ochoty wnikać w jego sprawy. Trzeba było znaleźć chłopaka, a
Magnolia nie należała do najmniejszych miast.
Na zewnątrz robiło się coraz
cieplej. Poranny chłód ustępował mocnym, słonecznym promieniom do tego stopnia,
że Lucy postanowiła wrócić do domu. „Najwyżej przebiorę się i wyruszę na
poszukiwania jeszcze raz” – myślała w duchu, choć było pewne, że Natsu
przesiaduje w jej mieszkaniu. Kupiła przy okazji nieco zapasów do lodówki.
Spostrzegła Happy’ego przyglądającego się rybom na straganie.
- Happy? Co
ty tutaj robisz? – spytała, lecz bezskutecznie. – Happy, spójrz na mnie!
- Sardynkaa~
- Kupię ci
jedną, jak na mnie spojrzysz – rzekła zachęcająco. Kociak obrócił głowę, nie
wypadając z transu. Jego oczy i cieknąca ślinka mówiły wszystko.
* * *
- Mogę
więcej? – Happy ze smutkiem wyrzucił ości.
- Nie teraz.
Szukam Natsu i ty mi w tym pomożesz.
- Biegł tak
szybko, że go zgubiłem. Zgłodniałem, więc znalazłem się tutaj i…
- Dobra,
nieważne. - Lucy traciła cierpliwość –
Pamiętasz, w którą stronę?
- Tam,
przecież widziałaś – Happy wskazał na stragan
- Pytam o
Natsu, a nie o ryby.
- A to nie
pamiętam.
Nie pozostało jej nic innego niż
trzymanie się planu. Teraz miała przynajmniej Happy’ego. Otworzyła drzwi swojego
przytulnego mieszkanka i triumfalnie zapaliła światło. Cisza. Nikogo nie ma.
Zmęczona padła na łóżko, a za nią wleciał Happy.
- O, cześć
Natsu! Lucy cię szukała!
„To
niemożliwe, głupia. To ci się śni. Przecież Natsu nie ma w pokoju.” – jej myśli
plątały się jak słuchawki. Oderwała głowę od poduszki i ujrzała Happy’ego
odwróconego w stronę szafy. Wstała mocno zdezorientowana… Z szafy co chwilę coś
wypadało. I już znała sprawcę.
- Co ty
tutaj robisz? Wyłaź stamtąd! – Krzyknęła do Natsu, odbierając mu pewność siebie
- Myślałem,
że będziesz w domu… Chcę ci o czymś powiedzieć.
- O co z tym
wszystkim chodzi? Szukam ciebie, a ty kilka minut wcześniej wybiegasz z gildii
i znajdujesz się w mojej szafie!
-
Sprawdzałem, czy masz coś dobrego do ubrania na Mały Turniej Magiczny…
- Mały
Turniej Magiczny? – została już kompletnie wyprowadzona z równowagi – Nie czas
na żarty!
- Nie
żartuję – Natsu zrozumiał, że nie dogada się z dziewczyną. Wrzucił wszystkie
wyrzucone ubrania do szafy i skierował się do drzwi. Nagle stracił cały zapał.
- Ach,
poczekaj! – podbiegła do drzwi – Mów od początku.