- Hmm… No
jakoś by tak wyszło. Ale sądzę, że kolejne walki będą coraz ciekawsze. –
Dziewczyna skromnie uśmiechnęła się do Charle.
- Masz
rację. Teraz siły będą coraz bardziej wyrównane – zauważyła Mirajane.
- A gdziee
tam! Skopię Lyona na kwaśne jabłko!
- Natsu! Nie
bądź taki pewny siebie, on pewnie się na ciebie przygotuje. Tylko żebyś się
potem nie zdziwił…
- Myślałem,
że trochę bardziej we mnie wierzysz, Lucy – zmarkotniał.
- Nic
takiego nie powiedziałam. Po prostu nie powinieneś lekceważyć przeciwnika,–
Usiłowała wypędzić zły nastrój, który ogarnął Dragneela wbrew jej zamiarom.
Mimo wszystko on kontynuował.
- Ja ci
kibicowałem, a ty mi się tak odwdzięczasz. Nawet Happy’ego lepiej traktujesz…
- Ej, Natsu!
– wtrącił się urażony słowami Happy. Natomiast cała ta kłótnia rozbawiła
obserwujące Wendy i Mirę.
*
* *
- I jak?
Skontaktowałeś się z nimi? – rzuciła na powitanie Erza do zbliżającego się
Jellala. Właśnie rozpalała ognisko w zakamarku jakiegoś wąwozu. Mogli wybrać
lepsze warunki pobytu w Shirotsume, jednak chłopak wolał się nie pokazywać w
mieście.
- Tak.
Pytały, czy będą potrzebne.
-
Oczywiście! – szybko uniosła głowę. – Niech przyjeżdżają, łatwiej będzie nam
zapanować nad sytuacją w razie potrzeby. - Zmierzyła go wzrokiem. Po chwili
dotarło do niej, o co chodziło dziewczynom. Oblała się rumieńcem. – Eee, znaczy
się… Jak wolisz. – dodała pospiesznie, zajmując się dokładaniem patyków do
ognia.
- Sądzę, że
damy radę sami – mrugnął do niej. – Jeżeli coś się zdarzy, zawsze będą mogły do
nas dołączyć. A tak przy okazji… kończą nam się zapasy.
- Pójdę
jutro do miasta. Dobrze, że mamy dużo pieniędzy z misji.
*
* *
- Ciekawe,
ile będzie się jeszcze obrażał… - zmartwiony Happy unosił się nad łóżkiem ze
śpiącym, odwróconym od całej reszty Natsu.
- Natsu-san…
- Wendy stanęła obok kociaka.
- Zostawcie
go w spokoju. Zgłodnieje, to wróci.
- Lucy, jak
możesz być tak nieczuła? – podleciał do niej załamany Happy.
- Kochani, powiedzcie
mu dobranoc i połóżcie się spać. Jutro ważny dzień.
- Mira ma
rację. Lucy, przeproś go, bo się będą użalać całą noc – dodała Charle.
- No dobra…
- Dziewczyna z lekkim poczuciem winy podeszła do Natsu i pochyliła głowę. –
Przepraszam.
- I o to mi chodziło!
– Chłopak radośnie poderwał się z łóżka, po czym mocno ścisnął zdziwioną Lucy.
– Wiedziałem, że można na tobie polegać!