Mały Turniej Magiczny - rozdział 17

- Lucy, wiesz, że walczyłaś dzisiaj najdłużej?
- Hmm… No jakoś by tak wyszło. Ale sądzę, że kolejne walki będą coraz ciekawsze. – Dziewczyna skromnie uśmiechnęła się do Charle.
- Masz rację. Teraz siły będą coraz bardziej wyrównane – zauważyła Mirajane.
- A gdziee tam! Skopię Lyona na kwaśne jabłko!
- Natsu! Nie bądź taki pewny siebie, on pewnie się na ciebie przygotuje. Tylko żebyś się potem nie zdziwił…
- Myślałem, że trochę bardziej we mnie wierzysz, Lucy – zmarkotniał.
- Nic takiego nie powiedziałam. Po prostu nie powinieneś lekceważyć przeciwnika,– Usiłowała wypędzić zły nastrój, który ogarnął Dragneela wbrew jej zamiarom. Mimo wszystko on kontynuował.
- Ja ci kibicowałem, a ty mi się tak odwdzięczasz. Nawet Happy’ego lepiej traktujesz…
- Ej, Natsu! – wtrącił się urażony słowami Happy. Natomiast cała ta kłótnia rozbawiła obserwujące Wendy i Mirę.
*     *     *
- I jak? Skontaktowałeś się z nimi? – rzuciła na powitanie Erza do zbliżającego się Jellala. Właśnie rozpalała ognisko w zakamarku jakiegoś wąwozu. Mogli wybrać lepsze warunki pobytu w Shirotsume, jednak chłopak wolał się nie pokazywać w mieście.
- Tak. Pytały, czy będą potrzebne.
- Oczywiście! – szybko uniosła głowę. – Niech przyjeżdżają, łatwiej będzie nam zapanować nad sytuacją w razie potrzeby. - Zmierzyła go wzrokiem. Po chwili dotarło do niej, o co chodziło dziewczynom. Oblała się rumieńcem. – Eee, znaczy się… Jak wolisz. – dodała pospiesznie, zajmując się dokładaniem patyków do ognia.
- Sądzę, że damy radę sami – mrugnął do niej. – Jeżeli coś się zdarzy, zawsze będą mogły do nas dołączyć. A tak przy okazji… kończą nam się zapasy.
- Pójdę jutro do miasta. Dobrze, że mamy dużo pieniędzy z misji.
*     *     *
- Ciekawe, ile będzie się jeszcze obrażał… - zmartwiony Happy unosił się nad łóżkiem ze śpiącym, odwróconym od całej reszty Natsu.
- Natsu-san… - Wendy stanęła obok kociaka.
- Zostawcie go w spokoju. Zgłodnieje, to wróci.
- Lucy, jak możesz być tak nieczuła? – podleciał do niej załamany Happy.
- Kochani, powiedzcie mu dobranoc i połóżcie się spać. Jutro ważny dzień.
- Mira ma rację. Lucy, przeproś go, bo się będą użalać całą noc – dodała Charle.
- No dobra… - Dziewczyna z lekkim poczuciem winy podeszła do Natsu i pochyliła głowę. – Przepraszam.
- I o to mi chodziło! – Chłopak radośnie poderwał się z łóżka, po czym mocno ścisnął zdziwioną Lucy. – Wiedziałem, że można na tobie polegać!