Noc. Wszyscy
zasnęli podczas podróży pociągiem. To chyba najlepszy sposób, by Fairy Tail niczego
doszczętnie nie rozwaliło.
Gdzie Natsu, tam łatwo o problem (z całym szacunkiem
dla Natsu), ale śpiący jest niegroźny. No właśnie - póki śpi…
Lucy poczuła, jak coś ciężkiego
przygniata jej ramię, a po chwili słychać odgłosy wymiotowania. Cały przedział
się obudził.
- Chyba
Troia przestała działać… - zaczęła zaspana Wendy. Wstała i chwiejnym krokiem
podeszła do chłopaka.
-
Przynajmniej zdążył do okna – powiedziała Cana Alberona, otwierając zaszklone
drzwi.
- Cana! Co
ty tutaj robisz? – Lucy mocno się zdziwiła. Zresztą inni równie bardzo. Tylko
Happy wykazał zerowe zainteresowanie, walcząc ze swoim ciągle nadchodzącym snem.
Swoją drogą zabawnie to wyglądało.
- Jadę
odwiedzić Gildartsa, w końcu to mój ojciec. Przy okazji mam kogoś ze sobą. Gdy
tylko dowiedziała się, że jedziecie tym pociągiem, poprosiła mnie o bilet. No
to jej kupiłam, nie? – Uśmiechnęli się
na widok wchodzącej Charle. - Wendy, możesz coś z tym zrobić?
- Próbuję,
ale on się ciągle rusza i nie pozwala mi złapać równowagi – odpowiedziała
zakłopotana. – Lucy-san, mogłabyś go jakoś przytrzymać?
- Żaden
problem. Natsu, powtrzymaj się na moment. Chyba nie chcesz obrzygać żadnej
miłej pani na peronie?
Wendy użyła
Troi, a Lucy i Mira ułożyły wykończonego jazdą Natsu na podłodze. Był w marnym
stanie, mimo że zaklęcie zadziałało. Lucy wzięła śpiącego Happy’ego na kolana,
robiąc miejsce Canie. Chłopaka znowu zemdliło. Doczołgał się z ledwością do
okna i widząc to, Wendy wstała szybko, aby mu pomóc.
- Nie
przemęczaj się, i tak nic to nie da. – Charle zachowywała trzeźwość umysłu mimo
późnej godziny. Potem przez parę minut nikt się nie odezwał. Słyszały tylko
Dragneela. Czasami tylko Happy pomrukiwał coś o Charle albo o rybie. Pociąg
stanął.
- No w końcu
nastąpiło pół minuty dla Natsu – zaśmiała się Lucy.
- Daleko
jeszcze? – Happy przecierał zmęczone oczy.
- Jesteśmy
dopiero na stacji… - Natsu usiłował wytężyć wzrok, ciężko mu jednak było
wykrzesać choć odrobinę energii. – Kunugi. – Lucy poderwała się z miejsca.
- Przecież my się tu przesiadamy!
- Przecież my się tu przesiadamy!