X792 - rozdział 1

- Ale tu pięknie! – zachwyciła się Lucy ubrana w granatową suknię do kolan.
- Nic dziwnego, że wybrano akurat to miejsce. Podobno mają się zjawić przedstawiciele wielu gildii – Erza również wyglądała olśniewająco. Wszyscy goście mieli na sobie wyjściowy ubiór. Co chwilę połyskiwał jakiś fragment biżuterii albo jeden z kryształowych żyrandoli. Organizacja spisała się na medal.
*     *     *
- Witam wszystkich zgromadzonych – uroczyście rozpoczął Makarov Dreyar. – Dziękuję w imieniu wszystkich członków Fairy Tail za przybycie. A teraz bawmy się!
Każdy zajął się czymś innym. Erza poszła do kącika hazardowego. Niestety nie znalazła tam nikogo, kto mógłby się z nią równać. Natsu i Happy odwiedzili barek, gdzie zamówili kurczaka, bo ryby nie było w menu. Lucy siedziała z Levi obok nich, spoglądając na powoli zapełniający się parkiet. Podszedł Hibiki.
- Cześć dziewczyny – przywitał się.
- O, witaj Hibiki – Lucy wydała się zaskoczona. – Słyszałam, że Blue Pegasus nie będzie na przyjęciu.
- Reszta się nie zjawi – wyjaśnił uprzejmie. – Zaplanowali sobie wcześniej trening. Ja ostatnio złapałem kontuzję, więc postanowiłem spotkać się z wami.
- Serio? Nie wiedziałem o tym – odezwał się Natsu ustami pełnymi mięsa. – Kiedy to się stało?
- Ach, to… długa historia z tą kontuzją. Zanudziłbym was.
Nawet Crime Sorciere skorzystało z zaproszenia. Ultear uśmiechnęła się na widok rozebranego do majtek Graya. Na scenę wkroczył Gajeel.
- Siubidubidu~
- Ach, przepraszam was na moment - rzuciła z zakłopotaniem Levi do towarzyszy, po czym poderwała się w kierunku sceny. Po chwili ciągnęła Żelaznego Zabójcę za biały rękaw marynarki, prosząc go o wstrzymanie recitalu.
- Poczekaj chwilę. Będziesz moim króliczkiem. - Wręczył jej charakterystyczny strój.