- Nic dziwnego, że wybrano akurat to miejsce. Podobno mają
się zjawić przedstawiciele wielu gildii – Erza również wyglądała olśniewająco.
Wszyscy goście mieli na sobie wyjściowy ubiór. Co chwilę połyskiwał jakiś
fragment biżuterii albo jeden z kryształowych żyrandoli. Organizacja spisała
się na medal.
* * *
- Witam wszystkich zgromadzonych – uroczyście rozpoczął
Makarov Dreyar. – Dziękuję w imieniu wszystkich członków Fairy Tail za
przybycie. A teraz bawmy się!
Każdy zajął się czymś innym. Erza poszła do kącika
hazardowego. Niestety nie znalazła tam nikogo, kto mógłby się z nią równać.
Natsu i Happy odwiedzili barek, gdzie zamówili kurczaka, bo ryby nie było w
menu. Lucy siedziała z Levi obok nich, spoglądając na powoli zapełniający się
parkiet. Podszedł Hibiki.
- Cześć dziewczyny – przywitał się.
- O, witaj Hibiki – Lucy wydała się zaskoczona. – Słyszałam,
że Blue Pegasus nie będzie na przyjęciu.
- Reszta się nie zjawi – wyjaśnił uprzejmie. – Zaplanowali
sobie wcześniej trening. Ja ostatnio złapałem kontuzję, więc postanowiłem
spotkać się z wami.
- Serio? Nie wiedziałem o tym – odezwał się Natsu ustami
pełnymi mięsa. – Kiedy to się stało?
- Ach, to… długa historia z tą kontuzją. Zanudziłbym was.
Nawet Crime Sorciere skorzystało z zaproszenia. Ultear
uśmiechnęła się na widok rozebranego do majtek Graya. Na scenę wkroczył Gajeel.
- Siubidubidu~
- Ach, przepraszam was na moment - rzuciła z zakłopotaniem
Levi do towarzyszy, po czym poderwała się w kierunku sceny. Po chwili ciągnęła
Żelaznego Zabójcę za biały rękaw marynarki, prosząc go o wstrzymanie recitalu.
- Poczekaj chwilę. Będziesz moim króliczkiem. - Wręczył jej charakterystyczny strój.
- Poczekaj chwilę. Będziesz moim króliczkiem. - Wręczył jej charakterystyczny strój.