- No i co my
teraz zrobimy? – Lucy wpadła w histerię. – Autobus do Shirotsume odjeżdża za
dwie godziny!
- Pozostało
nam czekać na Natsu. To od nich zależy, czy zdążymy. Dzisiaj jadą dwa kursy w
tamtą stronę. – pocieszała ją Mira
- Mam
nadzieję, że odnaleźli Happy’ego. – Wendy zmarszczyła brwi - Martwię się o
Charle.
*
* *
- Natsu,
zróbmy przerwę.
- No dobrze,
zatrzymaj się. Przecież musisz pokonać jeszcze kawał drogi – uśmiechnął się.
- Natsu…
- Co jest,
Happy?
- Naprawdę
Charle chciała z tobą lecieć? – spytał nieśmiało
- No jasne!
Sama zaproponowała, żeby tak było!
- Jak
myślisz, czy ona mnie lubi?
- Myślę, że
tak. Jeżeli chcesz być pewny, to nie pytaj mnie, tylko ją. – Zaburczało mu w
brzuchu. – Pora rozpalić ogień, Happy!
- Natsu, ja
nie żywię się ogniem… - Kociak wykazywał minimalne zainteresowanie.
- Pójdziemy
najpierw po ryby i je upieczemy, co ty na to?
- Nie mamy
ani grosza – zirytował się po raz kolejny, choć musiał przyznać, że pomysł z
rybą mu się spodobał.
- Trzeba
zarobić!
Dragneel
zostawił Charle pod opieką przyjaciela, otworzył walizkę Lucy i postawił ją
przed sobą. Formował różne kształty dzięki magii, połykał ogień, a ludzie
przechodzący obok rzucali mu monety o różnych wartościach.
-
Przejażdżka na niebieskim kocie, bardzo tanio! – krzyczał szczęśliwy. Za to
Happy miał grobową minę.
- Natsu… Nie
rób mi tego. – Pierwszy klient już wsiadał na jego grzbiet. Exceed zrobił parę
kółek w powietrzu i odstawił dzieciaka z powrotem.
- Co to za
hałasy? - spytała przebudzona Charle.
- Zarabiamy
na jedzenie – stwierdził Happy, ledwie powstrzymując łzy. Natomiast Natsu
świetnie odnalazł się w nowej pracy.
*
* *
Trzy
dziewczyny z Fairy Tail pożegnały spojrzeniem odjeżdżający do Shirotsume autobus
i postanowiły zrelaksować się w miejskim parku. Niestety nie mogły tego
popołudnia spędzić w wymarzony sposób. W każdym momencie mogła się zjawić
reszta drużyny.