JP 100%: Duch - rozdział 0

Obudziłem się kilka minut po wtorkowym południu. W okna mojej kawalerki stukały młode wróbelki, a w powietrzu unosił się słodki zapach kwitnących wiosną kwiatów. Niestety nie mogłem odwrócić swoich myśli od dzisiejszego snu. Przed oczami stały kamienne tablice zapisane ogromną ilością nazwisk. Mimowolnie szedłem do ostatniej z nich, gdzie napisano: „Sorran, Iguelien, Karell”.