Mały Turniej Magiczny - rozdział 8

- Jellal? – spytała Erza, tnąc jakiegoś zwierza na kawałki. – Mógłbyś coś dla mnie zrobić?
- Słucham cię.
- Jedź do Shirotsume. Jutro zaczynają się Małe Igrzyska.
- Naprawdę? Kompletnie o nich zapomniałem.
- Lucy i Natsu chcą wziąć udział. Chcę mieć pewność, że będą bezpieczni.
- Będą i tak. – Posłał jej krótki uśmiech. Misja nie przewidywała czasu wolnego na czułości.
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nie dam sobie rady sama?
- Chcę mieć pewność, że będziesz bezpieczna, Erzo.
*     *     *
Dziewczyny spacerowały w blasku lamp pobliskich restauracji. Wendy ziewnęła.
- Może zatrzymamy się tutaj? – Lucy wskazała na malutki hotelik dla podróżnych.
- Myślę, że to dobry pomysł. Ciekawe tylko, jak sobie radzi Natsu.
- Powinnyśmy zadbać o siebie, Mira.
Dały sobie radę. Nie wszystkie trzyosobowe pokoje zostały zajęte, więc załatwiły klucz. W pokoiku było schludnie, czysto, ale według Lucy „trochę za ciepło”. Blondynka uchyliła okno i wszystkie ułożyły się do snu.
*     *     *
- To jest Oshibana?
- Chyba tak, Happy. Jak się czujesz?
- Dobrze. – Wylądowali.
- Teraz w lewo.
- Natsu, stacja jest prosto – włączyła się Charle
Miasto tętniło nocnym życiem. W barach i klubach co chwilę ktoś polewał alkohol. Jednak na dworcu panowała cisza. Parę tylko osób czekało na pociąg.
- Nie czuję ich zapachu. Musiały stąd pójść jakiś czas temu. – Słysząc te słowa, Happy się zaniepokoił.
- Może pojechały bez nas?
Natsu czujnie się rozejrzał.
- Chodźcie – rzucił i szarpnął za rączkę walizki Lucy. Szli szerokimi ulicami, nie mówiąc ani słowa. Wszyscy odczuwali zmęczenie, jednak Natsu usiłował się skupić.
- Ze trzy godziny temu tu były. – Okrążył budynek i dostrzegł otwarte okno na drugim piętrze. Z pomocą Happy’ego bardzo cicho dostali się przez nie do środka.