- Słucham
cię.
- Jedź do
Shirotsume. Jutro zaczynają się Małe Igrzyska.
- Naprawdę?
Kompletnie o nich zapomniałem.
- Lucy i
Natsu chcą wziąć udział. Chcę mieć pewność, że będą bezpieczni.
- Będą i
tak. – Posłał jej krótki uśmiech. Misja nie przewidywała czasu wolnego na
czułości.
- Chyba nie
chcesz mi powiedzieć, że nie dam sobie rady sama?
- Chcę mieć
pewność, że będziesz bezpieczna, Erzo.
*
* *
Dziewczyny spacerowały
w blasku lamp pobliskich restauracji. Wendy ziewnęła.
- Może
zatrzymamy się tutaj? – Lucy wskazała na malutki hotelik dla podróżnych.
- Myślę, że
to dobry pomysł. Ciekawe tylko, jak sobie radzi Natsu.
- Powinnyśmy
zadbać o siebie, Mira.
Dały sobie
radę. Nie wszystkie trzyosobowe pokoje zostały zajęte, więc załatwiły klucz. W
pokoiku było schludnie, czysto, ale według Lucy „trochę za ciepło”. Blondynka
uchyliła okno i wszystkie ułożyły się do snu.
* *
*
- To jest
Oshibana?
- Chyba tak,
Happy. Jak się czujesz?
- Dobrze. –
Wylądowali.
- Teraz w
lewo.
- Natsu,
stacja jest prosto – włączyła się Charle
Miasto tętniło
nocnym życiem. W barach i klubach co chwilę ktoś polewał alkohol. Jednak na
dworcu panowała cisza. Parę tylko osób czekało na pociąg.
- Nie czuję
ich zapachu. Musiały stąd pójść jakiś czas temu. – Słysząc te słowa, Happy się
zaniepokoił.
- Może pojechały
bez nas?
Natsu
czujnie się rozejrzał.
- Chodźcie –
rzucił i szarpnął za rączkę walizki Lucy. Szli szerokimi ulicami, nie mówiąc
ani słowa. Wszyscy odczuwali zmęczenie, jednak Natsu usiłował się skupić.
- Ze trzy
godziny temu tu były. – Okrążył budynek i dostrzegł otwarte okno na drugim
piętrze. Z pomocą Happy’ego bardzo cicho dostali się przez nie do środka.