Ocknąłem się
w samą porę – jeszcze chwila, a groziłoby mi spóźnienie na kurs francuskiego. Gdy już wyszedłem z domu, zacząłem zastanawiać się, o co w tym chodziło.
Przecież Iguelien to moje nazwisko, a Elisę Karell poznałem już w podstawówce!
Postanowiłem jednak zapomnieć o tym jak najszybciej i skupić się na nauce
języka.
* *
*
Dziś na
kursie pojawiło się kilka nowych twarzy. Tak jak przeczuwałem, czarne myśli
wróciły podczas zapoznawania się z tymi ludźmi. Jeden przedstawił mi się jako
David Sorran. Po zajęciach zagadałem go z nadzieją, że wyjaśni mi tę sytuację.
Potraktował jednak mój sen nieco żartobliwie i zmienił temat. Zdenerwowało mnie
jego podejście. Z czasem przestałem zwracać uwagę na to, co mówi.
Zawędrowaliśmy między stare kamienice Paryża, gdzie nikt nas nie widział. W
uszach słyszałem bardzo niewyraźne szepty, jakby to były moje własne myśli. Po
chwili nie miałem wątpliwości, że David poznał wszystkich moich znajomych i za
wszelką cenę chce mi ich odebrać. Doszedłem do wniosku, że tacy ludzie nie
powinni w ogóle istnieć.
- Will,
słuchasz ty mnie chociaż? – spytał
- Tak, tylko
rozmyślałem nad czymś.
- Słyszałem,
że ostatnio dziewczyna cię rzuciła. O to chodzi?
- Skąd to
wiesz? – w tym momencie ogarnęła mnie nieopanowana wściekłość. Wszystko się
sprawdziło, byłem pewien, że Sorran chce mi zniszczyć życie. Bez wahania
wyjąłem swój nożyk do papieru, sprawdziłem, czy nie jest zbyt tępy i mocno
przytrzymując, dźgnąłem Davida w ciemną bliznę na ręce. Głośno krzyknął z bólu.
Sprawiło mi to tak wielką satysfakcję, że przewróciłem go na ziemię, po czym
wykonałem serię silnych ciosów w brzuch. Nie miałem ochoty wyciągać narzędzia
zbrodni, jednak zagwarantowałbym policjantom powodzenie w śledztwie. Szybko
wyciągnąłem nożyk, wytarłem go o ubrania zabitego i wróciłem do domu. Niczym
obłąkany, wziąłem tabletkę na ból głowy, wypiłem trzy szklanki czystej wody, a
po tym przewróciłem się na podłogę.
*
* *
Oprzytomniałem.
Byłem cały w piekących ranach i bliznach, a najświeższą krew poczułem w
okolicach pępka. Wstałem, ale mocno kręciło mi się w głowie, więc postanowiłem
wolno iść przy ścianie. Zdjąłem szary koc z łóżka i nałożyłem na siebie. Po
paru minutach poczułem się trochę lepiej, dlatego postanowiłem wyjść z domu. Na
szczęście w kieszeni znalazł się nożyk – wyciąłem więc w kocu dziurę na oczy i
poszedłem przed siebie.