JP 100%: Płonące Miasto (One-shot)

Marzenie Dedala właśnie się spełniało. W oddali było już widać jego ojczyste Ateny. Ikar trzymał się blisko, czasem tylko głęboko wzdychał z wrażenia.
*     *     *
Słońce powoli zachodziło. Mieszkańcy oblegali stragany i teatry. Nagle coś przykuło ich uwagę. Wszyscy z ciekawością unieśli wzrok w stronę dwóch skrzydlatych mężczyzn. Dedal dał Ikarowi wcześniej umówiony znak lądowania. Tłok w mieście nie pozwalał na wykonanie tego manewru, więc oboje minęli Ateny i wylądowali na kwiecistej łące. Ku ich zdziwieniu, ludzie biegli za nimi, chcąc poznać latających mężczyzn. Nie mieli pewności, czy są to stworzenia z Ziemi, co wzbudzało w nich jeszcze większą ciekawość.
Dedal mocno obniżył lot i stopniowo zwalniał ruchy skrzydłami. Gdy bezpiecznie dotknął ziemi, Ikar powtórzył jego czynności. Wokół nich zebrał się zachwycony tłum. Wszyscy chcieli dotknąć skrzydeł, przyjrzeć im się z bliska. Zamieszanie przerwał Dedal:
- Zebrani! Jeżeli pragniecie poznać tajemnice wznoszenia się ponad chmury, napiszę książkę na ten temat! Jeżeli zapragniecie polecieć, dajcie mi wosk i pióra, a skonstruuję wam skrzydła! – Ikar nie znał ojca z tej strony. Nie tak wyobrażał sobie powrót do domu.
*     *     *
Następnego dnia Ikar obudził się w przestronnym pałacowym pokoju. Po chwili drzwi otworzyły się i wszedł niski, elegancko ubrany człowiek.
- Witam Ikarze, synu Dedala Nieomylnego. Nazywam się Gelaos, mogę w czymś służyć? – przedstawił się.
- Dedal Nieomylny? To jakieś nieporozumienie!
- Pański ojciec wraz ze wschodem księżyca koronował się na władcę Aten, a teraz od kilku godzin konstruuje skrzydła dla wszystkich swoich podwładnych. – Było to tak niewiarygodne, że Ikar nie wiedział, czy może wierzyć Gelaosowi. Przed oczami stanął mu obraz ojca, całkowicie skupionego, oddanego pracy. Pragnął jeszcze raz ujrzeć go w takim stanie, choćby miał to być już ostatni. Wybiegł z pokoju w poszukiwaniu Dedala.
Pałac był niezwykle duży. Ikara czekał jednak kolejny zawód. Zamiast ciasnej pracowni, zastał ogromną salę z dwudziestoma pracownikami i Dedalem nadzorującym ich dokładność oraz dającym rady na temat poprawnej konstrukcji skrzydeł. Ikar postanowił wyprowadzić się z pałacu. Zabrał rzeczy i opuścił ojca bez słowa. Za ostatnie oszczędności popłynął statkiem na Sycylię.
*     *     *
Mniej więcej rok po opuszczeniu Krety Ikara doszły słuchy, że Dedal Nieomylne wraz z Ateńczykami wzniósł się na skrzydłach. Nie czuł się już jego synem, chciał jednak zwiedzić Ateny. Jego żona uwielbiała tamtejszą kulturę. Wyruszyli w podróż, na szczęście niedługą, bez komplikacji. Dotarłszy na miejsce, zdziwili się nieco, gdyż nie było z dala słychać żywej duszy. Zbliżała się noc. Zostawili za sobą drewniany port i spostrzegli tysiące martwych, ludzkich ciał, leżących na chłodnej kamiennej drodze. Przykryte były cienką warstwą piór stopionych ze sobą częściowo woskiem. Wysuszone przez chłodny wiatr zatoki, zachowały się jak żywe, tylko w stanie chwilowej drzemki. Nawet wnętrze rybackiego domku sprawiało, że miał się wrażenie, jakby krzątała się tam mama, a dzieci bawiły klockami w pokoju.
*     *     *
Ikar nie wiedział, co o tym myśleć. Zachwycał go śnieżnobiały Partenon, odbijający słoneczne promienie, jednak były to ostatnie przed nadchodzącą burzą. Ciemnoszare chmury, niczym pomalowane ołówkiem, wzbudzały w nim grozę, co dodatkowo podkreślały nieżywe ciała Ateńczyków. Ikariana – która przyjęła to imię po ślubie – została na statku. Niepokoiła ją ta, dosłownie, cisza przed burzą. Niespodziewanie tuż za Ikarem strzelił piorun. Stragan zaczął płonąć. Chłopak przestraszył się, lecz ogień nieprzewidywalnie szybko rozprzestrzeniał się na ulicach Aten. Ikar znalazł się w potrzasku. Widział tylko ciała, palące się dwumetrowym płomieniem. Ikariana bała się burzy, jednak wrodzone opanowanie nie pozwoliło jej na panikę związaną z piekielnym widokiem. Zaczęła modlić się do Posejdona o deszcz. I gdy płomienie zaczęły sięgać Ikara, miastem zapanowała ulewa. Ugasiła pożar i tym samym pogrążyła je w mrocznej ciemności. Oszołomiony chłopak schronił się w najbliższej chatce. Postanowił zostać tu do końca życia i założył rodzinę, która na przestrzeni wieków zaludniła z powrotem Ateny.