Mały Turniej Magiczny - rozdział 11

Zniecierpliwieni magowie zapukali do drzwi organizatora.
- Proszę! – rozległ się głos mocno stłumiony przez ścianę.
- Dzień dobry – Lucy przywitała się z panem w garniturze, siedzącym za biurkiem.
- To może my poczekamy na zewnątrz – dodała Wendy. Do pomieszczenia weszła dwójka chętna do startu.
- Czy zapisy na Małe Igrzyska Magiczne są jeszcze aktualne? – bez zbędnych wstępów zaczęła Lucy, siadając na krześle przed rozmówcą. Z pewnością była lepszym dyplomatą niż Natsu.
- Dzieciaki, skąd wy się urwaliście? Za chwilę ogłoszenie uczestników ćwierćfinału – odpowiedział im rozbawiony, zerkając na zirytowanego chłopaka. Dziewczyna również zauważyła, że podłamany Dragneel nic nie pomoże, więc postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Zgrabnym ruchem oparła oba łokcie na biurku, lekko pochylając się w jego stronę. Lewą dłoń położyła na policzku, a drugą delikatnie przesuwała po starannie lakierowanym drewnie. Jej spojrzenie ociekało seksapilem, niezłamaną pewnością siebie i żądzą wpłynięcia na  drugiego człowieka. Rozchylone usta nie ukrywały zadowolenia.
- Jest pan pewien, panie… organizatorze?
- Ee… - odparł mocno zmieszany, wpatrując się w igrającą z nim dziewczynę. Pociągało go wszystko, na co spojrzał. Rozkoszując się widokiem, zwrócił uwagę na wszystkie szczegóły, choć nie dawał sobie tego po sobie poznać. - To jest… Jeszcze się zastanowię. – Lucy triumfalnie uśmiechnęła się i z powrotem oparła plecy o krzesło. Nawet Natsu był pewien podziwu.
- Mam nadzieję, że pozytywnie rozpatrzy pan naszą prośbę.
- A mógłbym jeszcze o coś spytać…? – organizator zerknął na dyskretnie eksponowany przed nim moment wcześniej różowy znak gildii. Dopiero teraz jednak odzyskał kontrolę nad sobą. – Należycie do jakiejś gildii?
- Oczywiście, jesteśmy magami Fairy Tail! – wtrącił się Natsu.
- To zmienia postać rzeczy, moi drodzy. – Człowiek po przeciwnej stronie biurka stał się natychmiast niezmiernie uprzejmy - Oboje chcecie wystartować?
- Tak – odpowiedziała Lucy pospiesznie, aby chłopak w różowych włosach nie zepsuł przypadkiem jej mistrzowskiej dyplomacji.
- Imiona, nazwiska poproszę.
- Natsu Dragneel – wyrwał się podekscytowany możliwością wystartowania chłopak.
- I Lucy Heartfilia – dodała blondynka, kiedy organizator zapisał już pierwsze nazwisko.
- To wszystko, miło mi było was poznać – odparł na pożegnanie i wstał z fotela.
*     *     *
- I jak poszło? – spytał Happy do wychodzących z pomieszczenia przyjaciół.
- Udało się! – Natsu podskakiwał z radości.
- Powiedział, że za chwilę ogłoszenie uczestników ćwierćfinału. Ruszajmy na arenę!
*     *     *
Arena w Shirotsume pękała w szwach i nagrzewała się z emocji. Publiczność była zachwycona.
- A teraz poznajmy zwycięzców eliminacji! – komentator otworzył symboliczną, białą kopertę. – Risley Law i Milianna z Mermaid Heel! Sting Eucliffe z Sabertooth! Eve Tearm z Blue Pegasus! Bacchus Groh z Quatro Cerberus! Lyon Vastia z Lamia Scale! Oh, przepraszam, dostałem właśnie informację… W ćwierćfinałach mamy jeszcze dwóch członków Fairy Tail – Natsu Dragneel i Lucy Heartfilia!
Wrzawa panowała jeszcze przez kilka godzin. Odbyły się dyskusje, wywiady, a na sam koniec wszyscy zebrani magowie urządzili zjawiskowy pokaz fajerwerków. Po tym wydarzeniu zmęczeni podróżą członkowie Fairy Tail znaleźli tani, ciasny, ale przytulny hotelik i przygotowywali się psychicznie do jutrzejszych walk.