- Mamy
jeszcze dużo czasu. Wszyscy gotowi?
- Natsu,
może im pomożesz? – spytała Mira
- Oczywiście!
Odsuńcie się! – wpatrzył się w swój cel i uderzył mocno pięścią. W tym czasie
Happy poradził sobie z zamkiem błyskawicznym. – Zrobione!
*
* *
- Wymiękam.~
- Połowa Natsu bezwładnie zwisała z okna.
Cała ekipa,
w pełni gotowa do boju siedziała w autobusie. No, może z wyjątkiem Smoczego
Zabójcy, nad którym pojazd nie miał żadnej litości.
- Biedactwo…
Może przynieść ci coś do picia? – uśmiechnęła się do niego życzliwie Mirajane.
*
* *
Dotarli na
miejsce wczesnym wieczorem. Shirotsume gościło wielu turystów – duża część
przyjechała na Turniej. Nie było ani zaułka, gdzie nie dało się usłyszeć
rozbawionych imprezowiczów. Ktoś gdzieś palił papierosa, kawałek dalej żarliwie
obściskiwała się młoda para. Ekipa z Fairy Tail po drodze spotkała nawet parę
osób z Lamia Scale. Lyon spytał o Juvię, potem o Graya i odszedł zawiedziony.
Reszta porozmawiała chwilę, jednak nieco później zerwali się do zabawy.
- Ej Natsu,
gdzie się wybierasz? – Lucy nie była zadowolona z widoku przyjaciela
odchodzącego w tę samą stronę, co znajomi z Lamia Scale.
- Emm,
myślałem, że idziemy z nimi – naburmuszył się. – Idziemy, prawda?
- Wszyscy
jesteśmy zmęczeni. Nie dyskutuj.
- Lucy-san,
gdzie my właściwie idziemy?
Mag
gwiezdnych duchów wzięła oddech, jakby chciała coś powiedzieć, ale wpatrzyła
się tylko przed siebie zamyślona. Moment później w jej oczach pojawiło się
przerażenie.
- Przecież
musimy się zapisać na Turniej!
- W którą
stronę jest arena? – spytał nierozgarnięty Happy, a Mira sięgnęła do jego
plecaka po mapę. – Nic z tego nie rozumiem…
- Jesteśmy
tutaj… - zaczęła Charle.
- Stadion
jest kilkaset metrów stąd – wywnioskowała Mira.
- Mam
nadzieję, że przejdziemy to pieszo… - Dragneel nie był szczęśliwy na myśl, że
miałby wsiąść do jakiegokolwiek środka transportu.
- Oj, nie
marudź, Natsu. Pobiegniesz za tramwajem i nic ci się nie stanie – mrugnęła do
niego uśmiechnięta Lucy.