Mały Turniej Magiczny - rozdział 10

- Która godzina? – Wendy pomagała Lucy zapiąć przepełnioną walizkę.
- Mamy jeszcze dużo czasu. Wszyscy gotowi?
- Natsu, może im pomożesz? – spytała Mira
- Oczywiście! Odsuńcie się! – wpatrzył się w swój cel i uderzył mocno pięścią. W tym czasie Happy poradził sobie z zamkiem błyskawicznym. – Zrobione!
*     *     *
- Wymiękam.~ - Połowa Natsu bezwładnie zwisała z okna.
Cała ekipa, w pełni gotowa do boju siedziała w autobusie. No, może z wyjątkiem Smoczego Zabójcy, nad którym pojazd nie miał żadnej litości.
- Biedactwo… Może przynieść ci coś do picia? – uśmiechnęła się do niego życzliwie Mirajane.
*     *     *
Dotarli na miejsce wczesnym wieczorem. Shirotsume gościło wielu turystów – duża część przyjechała na Turniej. Nie było ani zaułka, gdzie nie dało się usłyszeć rozbawionych imprezowiczów. Ktoś gdzieś palił papierosa, kawałek dalej żarliwie obściskiwała się młoda para. Ekipa z Fairy Tail po drodze spotkała nawet parę osób z Lamia Scale. Lyon spytał o Juvię, potem o Graya i odszedł zawiedziony. Reszta porozmawiała chwilę, jednak nieco później zerwali się do zabawy.
- Ej Natsu, gdzie się wybierasz? – Lucy nie była zadowolona z widoku przyjaciela odchodzącego w tę samą stronę, co znajomi z Lamia Scale.
- Emm, myślałem, że idziemy z nimi – naburmuszył się. – Idziemy, prawda?
- Wszyscy jesteśmy zmęczeni. Nie dyskutuj.
- Lucy-san, gdzie my właściwie idziemy?
Mag gwiezdnych duchów wzięła oddech, jakby chciała coś powiedzieć, ale wpatrzyła się tylko przed siebie zamyślona. Moment później w jej oczach pojawiło się przerażenie.
- Przecież musimy się zapisać na Turniej!
- W którą stronę jest arena? – spytał nierozgarnięty Happy, a Mira sięgnęła do jego plecaka po mapę. – Nic z tego nie rozumiem…
- Jesteśmy tutaj… - zaczęła Charle.
- Stadion jest kilkaset metrów stąd – wywnioskowała Mira.
- Mam nadzieję, że przejdziemy to pieszo… - Dragneel nie był szczęśliwy na myśl, że miałby wsiąść do jakiegokolwiek środka transportu.
- Oj, nie marudź, Natsu. Pobiegniesz za tramwajem i nic ci się nie stanie – mrugnęła do niego uśmiechnięta Lucy.