Bujała w obłokach po ostatniej kłótni. Nie odezwała się ani słowem od wyjścia Miry, choć jej przyjaciele – a szczególnie Natsu – pozostawali podekscytowani najbliższą walką.
- Lucy-san, coś się stało? – zagadała do nieobecnej duszą dziewczyny.
- Emm… nie, wszystko dobrze. Powinniśmy już wychodzić, Natsu.
- W końcu się ocknęłaś! Myślałem, że śpisz – zachichotał.
* * *
Tymczasem Mirajane Strauss zwiedzała centrum Shirotsume.- Co ja jeszcze mam do kupienia? – westchnęła, sięgając po małą karteczkę z listą. – Bandaże są, napoje są… ryby? – zdziwiła się. – Nie przypominam sobie, bym je zapisywała… Zaraz, czy to w ogóle moje pismo?
Dziewczyna uniosła głowę z lekkim poczuciem bezradności. Widocznie Happy dorwał się do notatek. Mimo to ruszyła spokojnym krokiem w stronę stoiska rybnego. Po drodze spostrzegła ubraną na sportowo postać, jednak wydawała się jej ona dziwnie znajoma. Zrozumiała dopiero, kiedy spod czapki z daszkiem uciekło kilka ciemnoczerwonych kosmyków włosów.
- Erza?
Słysząc pytanie, odwróciła się w jej stronę. Ujrzała Mirę i posłała uśmiech niezręczności.
- Myślałam, że ciężko będzie mnie rozpoznać w tym stroju.
- Trochę się wyróżniałaś. Masz gdzieś tutaj tę misję?
- Ach… w sumie już ją skończyłam. – Zauważyła jednak lekkie niedowierzanie przyjaciółki. – Jellal mi pomógł – dodała niepewnie. – Postanowiliśmy przyjechać i pooglądać igrzyska.
- Urządziliście sobie miesiąc miodowy? – roześmiała się.
- N-nie, to nie tak! – wybuchnęła zarumieniona – Jellal powiedział, że chce mieć to pod kontrolą. Nigdy nie wiesz, co się zdarzy. Niech to jednak zostanie między nami. Natsu i Lucy powinni skupić uwagę na rozgrywkach, natomiast my czuwamy, by było bezpiecznie. Akurat przyszłam zrobić zakupy.
- W porządku. Rozumiem, o co chodzi. Natsu od razu chciałby do was dołączyć.
- Dokładnie – odparła Erza, po czym obie dziewczyny zaśmiały się.
* * *
- Kiedy wrócisz?- Jeszcze pół godzinki. Mira mnie zatrzymała.
- Spotkałaś ją?
- Tak, ale obiecała nie powiedzieć reszcie. Mamy to pod kontrolą.
- Dobrze, w takim razie porozmawiamy później. Wolałbym oszczędzać magię na ewentualne nagłe wypadki.
Poprzedni rozdział | Następny rozdział