Mały Turniej Magiczny - rozdział 6



Po trzech godzinach zawitali na stragany. Radość nie opuszczała ani Salamandra, ani jego kociego kumpla. Charle półprzytomnie rozmyślała o swojej ostatniej wizji. Była prawie pewna, że jedną z postaci jest Mira. „Powiedzieć jej?”
- Natsu, gdzie my idziemy? – Happy znowu zaczął mieć wątpliwości.
- Do lasu. Przecież prawdziwe ogniska organizuje się w lasach, nie? – wyszczerzył zęby w niewiarygodnie beztroskim uśmiechu. – Ale się napaliłem!
Niebo było cudowne mimo drzew, które zasłaniały zachód słońca. Niewielka ilość różu skupiona w małym punkcie rozpraszała się przez fiolet, kończąc na błękicie po drugiej stronie. Wszystko upiększały małe chmurki porozrzucane w paru miejscach. Jednak oni nie spostrzegli tego piękna. Głodni i zajęci wędrówką opuszczali małe miasteczko goszczące zazwyczaj wielu turystów. Panowała cisza. Czasem tylko jakiś lekki wietrzyk musnął źdźbło trawy.
Weszli do lasu. Drzewa nie były rozmieszczone zbyt gęsto, ale wystarczało to do zorganizowania ogniska. Natsu stanął i położył walizkę na ściółce.
- Happy, możesz nazbierać trochę patyków? – spytał, oglądając się naokoło. – O, znalazłem! – Z wielką radością podniósł leżący kamień.
- Aye – odpowiedział mu bez entuzjazmu.
Po paru minutach uczta została przygotowana. Część opału znajdowała się w kręgu z kamieni przygotowanym przez Natsu, natomiast reszta czekała spokojnie, aby w razie potrzeby dołożyć nieco do ognia. W tym czasie Charla zdążyła nabić ryby na ostrzejsze patyki. Odsapnęła już nieco po długim locie, ale humor jej nie dopisywał. Martwiła się o przyszłość.
- Co się stało, Charle? – Happy przerwał milczenie, siedząc przed ogniskiem i czekając z kijem na rozpoczęcie posiłku. Tymczasem Dragneel wysilał umysł, trzymając w ręce zapałkę.
- Nic, tylko… - przerwała. Kocurek odstawił kijek do smażenia ryby, po czym podszedł do przyjaciółki.
- Jesteśmy tu z tobą, a póki tak jest, wszystko będzie dobrze. Rozchmurz się, zaraz kolacja.
Te słowa sprawiły, że jemu samemu również poprawił się humor. „Masz rację, Happy.” – pomyślała i uśmiechnęła się do siebie. Stojący obok chłopak wrzasnął niezadowolony.
- Happy, umiesz rozpalić zapałkę?
- Myślałem, że mag ognia nie ma z tym problemu.
- Też chciałbym coś zjeść…
- Daj – Charle wyciągnęła łapkę do góry. Natsu przykucnął, wręczając jej zapałkę. Odeszła kawałek, sięgnęła po wyrzucone parę minut temu pudełko i w mgnieniu oka wytworzyła iskrę. Dwóch kumpli wpatrywało się w tę czynność ze zdumieniem. Chwycili za patyki i podziwiali piękno tych kilku płomieni na patyku. Zawiało trochę mocniej. Trzeba było rozpalać ognisko od nowa.