Po trzech godzinach zawitali na stragany. Radość nie opuszczała ani Salamandra, ani jego kociego kumpla. Charle półprzytomnie rozmyślała o swojej ostatniej wizji. Była prawie pewna, że jedną z postaci jest Mira. „Powiedzieć jej?”
- Natsu,
gdzie my idziemy? – Happy znowu zaczął mieć wątpliwości.
- Do lasu.
Przecież prawdziwe ogniska organizuje się w lasach, nie? – wyszczerzył zęby w
niewiarygodnie beztroskim uśmiechu. – Ale się napaliłem!
Niebo było cudowne
mimo drzew, które zasłaniały zachód słońca. Niewielka ilość różu skupiona w
małym punkcie rozpraszała się przez fiolet, kończąc na błękicie po drugiej
stronie. Wszystko upiększały małe chmurki porozrzucane w paru miejscach. Jednak
oni nie spostrzegli tego piękna. Głodni i zajęci wędrówką opuszczali małe
miasteczko goszczące zazwyczaj wielu turystów. Panowała cisza. Czasem tylko
jakiś lekki wietrzyk musnął źdźbło trawy.
Weszli do
lasu. Drzewa nie były rozmieszczone zbyt gęsto, ale wystarczało to do
zorganizowania ogniska. Natsu stanął i położył walizkę na ściółce.
- Happy,
możesz nazbierać trochę patyków? – spytał, oglądając się naokoło. – O,
znalazłem! – Z wielką radością podniósł leżący kamień.
- Aye –
odpowiedział mu bez entuzjazmu.
Po paru minutach
uczta została przygotowana. Część opału znajdowała się w kręgu z kamieni
przygotowanym przez Natsu, natomiast reszta czekała spokojnie, aby w razie
potrzeby dołożyć nieco do ognia. W tym czasie Charla zdążyła nabić ryby na
ostrzejsze patyki. Odsapnęła już nieco po długim locie, ale humor jej nie
dopisywał. Martwiła się o przyszłość.
- Co się
stało, Charle? – Happy przerwał milczenie, siedząc przed ogniskiem i czekając z
kijem na rozpoczęcie posiłku. Tymczasem Dragneel wysilał umysł, trzymając w
ręce zapałkę.
- Nic,
tylko… - przerwała. Kocurek odstawił kijek do smażenia ryby, po czym podszedł
do przyjaciółki.
- Jesteśmy
tu z tobą, a póki tak jest, wszystko będzie dobrze. Rozchmurz się, zaraz
kolacja.
Te słowa
sprawiły, że jemu samemu również poprawił się humor. „Masz rację, Happy.” –
pomyślała i uśmiechnęła się do siebie. Stojący obok chłopak wrzasnął niezadowolony.
- Happy,
umiesz rozpalić zapałkę?
- Myślałem,
że mag ognia nie ma z tym problemu.
- Też
chciałbym coś zjeść…
- Daj –
Charle wyciągnęła łapkę do góry. Natsu przykucnął, wręczając jej zapałkę.
Odeszła kawałek, sięgnęła po wyrzucone parę minut temu pudełko i w mgnieniu oka
wytworzyła iskrę. Dwóch kumpli wpatrywało się w tę czynność ze zdumieniem.
Chwycili za patyki i podziwiali piękno tych kilku płomieni na patyku. Zawiało
trochę mocniej. Trzeba było rozpalać ognisko od nowa.