X792 - rozdział 3

- Już myślałem, że nie przyjdziecie! – Natsu wyszczerzył zęby do bliźniaczych smoków, również przepychających się w tłumie.
- W końcu będziemy mogli się zrewanżować – odezwał się zadowolony Sting
- Gdzie jest Gajeel?
- Ostatnio widziałem go na scenie z gitarą. Jak wam smakuje torcik? – Dragneel nie krył podekscytowania zbliżającą się rywalizacją. Koci przyjaciele trzech rozmawiających Zabójców przekomarzali się, kto jest najsilniejszy. No może z wyjątkiem Fro, która po słowach Lectora mówiła: „Fro też tak myśli”
*     *     *
- Dzika czwórka! – Cana wraz z Bacchusem i jego ekipą świetnie się bawili. Byli tak pijani, że nawet nie zainteresowali się deserem. Powtarzali tę frazę już od dobrej godziny. Miło wygląda taka gromadka.
- Polej mi jeszcze trochę – rzekł do barmana lider Quatro Cerberus, stawiając twardo kufel na ladzie.
*     *     *
- Juvia, dlaczego nie czekałaś? – spytał Lyon. – Właśnie prowadziłem go do ciebie. „Oh, Gray-sama niósł dla mnie prezent” – pomyślała, widząc wypchanego niedźwiadka.
- Juvia… Niech to będzie znak mojej miłości do ciebie – Gray objął dziewczynę w talii i przyciągnął do siebie.
- Gray-sama – odwzajemniła pocałunek.
Bez obaw. To tylko jej chora wyobraźnia. Mimo wszystko Fullbuster podarował przyjaciółce wygranego misia. Nie miał ochoty go zatrzymywać dla siebie.
*      *     *
Lucy stawała się coraz bardziej senna. Nie tylko ją ogarnęło zmęczenie – Na drugim końcu sali Wendy przysypiała u boku Chelii.
- Może chcesz się położyć? Zaprowadzę cię do pokoju – zaproponował tańczący z nią Hibiki.
- Dobrze – przytaknęła, pozwalając sobie pomóc.
*     *     *
- Romeo, musisz włożyć w to więcej siły. – Erza z nieukrywaną satysfakcją uderzyła w białą bilę. Męska część widowni wpadła w zachwyt.
- Pozwól, że się wtrącę. – Z nieoczekiwaną pewnością siebie zjawił się Jellal, wyciągając rękę, by podano mu kij. Rzucił niewyraźny uśmieszek w stronę przeciwniczki.
- Nigdy wcześniej nie pokazywałeś się w białym garniturze – podłapała niesamowicie szybko jego nadmiernie oficjalną grzeczność.
- Ponieważ nie miałem ku temu okazji, Erzo. A teraz przepraszam za przerwanie, ale pani powinna zacząć rozgrywkę.
- Z wielką przyjemnością. – odparła swobodnie.