Nieznacznie poruszyła się, kończąc także jego sen. Poczuła
ciepłe ciało Salamandra, które obejmowało ją i rozgrzewało. Było tak
przyjemnie… Ale bardzo szybko się ocknęła.
- Natsu?! – niemalże krzyknęła zdziwiona.
- Witaj, Lucy – odparł spokojnie, z uśmiechem.
- Co my…?
- Już ci tłumaczę.
* * *
- Dlaczego niczego nie pamiętam?
- Bo potraktował cię dodatkowo Zapomnieniem.
- Nie spotkałam się wcześniej z takim rodzajem magii.
- Ja również. Tylko drań mógł takiej używać. Przecież nie
mogłaś być naturalnie zmęczona po
zaledwie dwóch godzinach zabawy. – Spojrzał na nią wymownym wzrokiem.
Przytaknęła mu.
- Ale nadal niczego nie rozumiem. Co się stało… później? –
Dragneel lekko się zmieszał, słysząc te słowa. Przecież musiał jej powiedzieć.
- Poprosiłaś mnie, żebym nigdzie nie odchodził, a potem przyciągnęłaś
do siebie i zażyczyłaś sobie pocałunku… - Dziewczyna ledwie powstrzymała się od
kolejnego pytania. – Ale to wszystko.
- Dziękuję ci, Natsu – odparła zarumieniona, wpatrzona w
swoje kolana.
- W końcu jesteśmy drużyną, nie? – uśmiechnął się szeroko. –
Zejdźmy na dół, pewnie na nas czekają.
- Natsu… Za wszystko.
- Naprawdę, nie ma za co, Lucy. – Podszedł do niej bliżej i
objął. – Chodźmy.
* *
*
- Ooo, w końcu się znalazły nasze dwa gołąbeczki~ - Gajeel
przywitał ich, mimo że ledwie trzymał się na nogach. Goście podzielili się na
pijanych i skacowanych. Natsu i Lucy mocno zdziwili się tym widokiem.
- Umieeeraam… - jęknął z daleka ktoś leżący na stole
bilardowym.
- Nie poddawaj się, Jellal! – skrzyczała go Erza. Sala
nieoficjalnej części zawalona została niekoniecznie całymi krzesłami, a wylane na podłogę soki tworzyły klejącą warstwę.
- Natsu. Dobrze, że jesteś. Wszyscy cię szukali. A ty, Lucy…
Masz świetne perfumy – przywitał przyjaciół Ichya.
- Co ty tu robisz? – Dragneel odpowiedział, coraz bardziej
zaskoczony obecną sytuacją.
- Jakiś biedak poprosił nas o pomoc w stodole, po czym zamknął
nas tam i nie otworzył. Muszę przyznać, że był bardzo cwany, men.
- Chyba zdążyłem już go poznać.
– Natsu spojrzał na przysłuchującą się rozmowie Lucy, która w mgnieniu oka
nawiązała z nim kontakt wzrokowy. – Szkoda tylko, że uciekł jakoś w środku
nocy.
- Tego już chyba się nie dowiemy – odparła Heartfilia. –
Przydałoby się zwinąć wszystkich z imprezy, co nie?