Mały Turniej Magiczny - rozdział 9

Lucy obudziła się w środku nocy. Jej skóra była mocno nagrzana, a ona sama z ledwością łapała oddech.
Podniosła głowę z poduszki i usiadła. Wzięła wdech świeżego powietrza i popatrzyła na swoją poduszkę oświetloną przedostającym się przez firankę blaskiem księżyca. Dały się zauważyć kontury wypuszczonych na wszystkie strony krótkich włosów. Zrozumiała, dlaczego czuła taki skwar.
- Natsu – szepnęła – dobrze, że jesteście. – Chłopak przewrócił się na drugi bok, a potem położył się na plecach.
- Coś mówiłaś? – mruknął zaspany.
- Nie, dlaczego miałabym…? – uniosła głos speszona sytuacją. Szybko jednak opanowała emocję, przypominając sobie, że Mira i Wendy śpią w tym samym pokoju.
- Czemu na mnie krzyczysz?
- Wszedłeś bez pozwolenia do mojego łóżka! Jak mam być spokojna?
- No dobra. – Natsu uległ. Wyszedł spod kołdry i położył się na panelach podłogowych.
- Lucy jest taka mięciutka~ - mamrotał Happy przez sen. Jednak dziewczyna zignorowała jego obecność. Rozejrzała się po pokoju. Spostrzegła, że obok Wendy śpi Charle, po czym spokojna ułożyła się z powrotem do snu.
*     *     *
Dziewczyny już krzątały się po pokoju. No, może z wyjątkiem Lucy. Wyglądała na niewypoczętą i nie wyrażała ochoty ruszenia się z łóżka. Wendy co chwilę zdarzyło się ziewnąć, ale Mira trzymała się bardzo dobrze. Obie były prawie spakowane.
- Jesteś głodna, Charle?
- Nie, jedliśmy wieczorem – odpowiedziała. – Gdzie Happy?
- Tutaj – rzucił kociak, wygrzebując się spod pościeli Lucy, która również postanowiła wstać. Ogarnęło ją poczucie winy z powodu Natsu śpiącego na ziemi. Zdjęła z siebie kołdrę i przykryła chłopaka.
- Ona go lllubi… - zamruczał Happy obserwujący sytuację.
- Zamknij się, kocie! – Po chwili dziewczyna zbliżała się do niego w zatrważającym tempie z poduszką i groźbą jej rzucenia.
- Ratunku, goni mnie rozwścieczona Lucy!
- Lucy, co on ci zrobił? – spytał Dragneel, moment wcześniej obudzony hałasem.
- Przez niego nie wystartujemy w Igrzyskach – odpowiedziała mu zawiedziona.
- Kto ci tak powiedział? Nie ma mowy, żebyśmy nie zdążyli!
- Natsu ma rację – wtrąciła się Charle, a Mira cicho zachichotała, zapinając walizkę. – Tak czy siak, nie traćmy czasu. – Wszyscy przytaknęli i z szerokim uśmiechem zabrali się do roboty.